Powróciłem z jednego z najpiękniejszych koncertów, na jakich byłem w życiu.
Koncert zorganizowany przez Fundację Piosenkarnia Anny Treter odbył się 17 Listopada 2010 r. w Kieleckim Centrum Kultury.
Wypełniona publicznością po brzegi ogromna sala koncertowa chłonęła dźwięki pachnące wiatrem…piosenki Wojtka Bellona, które w dwudziestopięciolecie odejścia Artysty na Niebieskie Połoniny wykonali Artyści zapowiadani na przemian przez głos samego Wojtka odtwarzany z archiwalnych nagrań i Andrzeja
Poniedzielskiego, który zapowiedzi piosenek ubarwiał wspaniale anegdotami ze studenckiego życia artystycznej bohemy Krakowa.
Cały koncert miał formę spójnego widowiska audiowizualnego – gra dźwięków towarzyszącej solistom przez niemal cały koncert grupy muzycznej pod kierownictwem reżysera koncertu Jana Hnatowicza przeplatała się z zapowiedziami piosenek, fragmentami wypowiedzi i zdjęciami wyświetlanymi na tworzącym tło sceny
telebimie, oraz refleksami świateł tworząc niepowtarzalną atmosferę wieczoru - święta poezji i muzyki.
Na scenie pojawiali się kolejno Artyści, których drogi skrzyżowały się niegdyś ze ścieżkami Bellona i Jego twórczością.
Rozpoczęli Ryszarda Styła i Bogusław Mietniowski, którzy instrumentalnymi interpretacjami Wojtkowych pieśni wprowadzili łagodnie publiczność w klimat bukowińskiej zadumy. Chwilę później dołączył do nich poeta Adam Ziemianin, recytując swe wiersze dedykowane
Bellonowi, i te, ilustrujące wspólne poetyckie wędrówki krakowskie obu Mistrzów Słowa.
Następnie na scenie pojawiali się w konwencji niezobowiązujących wejść soliści: Jacek
Kleyff, Grzegorz Bukała, Anna Treter, Tomasz Wachnowski. Przed publicznością pojawiali się cicho, bez szumnych zapowiedzi, jakby przechodnie wyrwani z zadumy stawali przed publicznością by przy akompaniamencie zespołu Jana Hnatowicza wyśpiewać Wojtkowe myśli i pieśni dla Niego powstałe.
Tak właśnie jak „Chodzący ulicami ludzie” z Wojtkowej pieśni „Bez słów” pojawiali się i znikali „wśród ulic, bram” W takiej konwencji również na scenie pojawił się wybitny wokalista jazzowy Jorgos Skolias oraz gwiazdy scen dalekich wydawałoby się od Krainy Łagodności – wokalista grupy Dżem Maciej
Balcar, który wykonał klasyczne pieśni Bellona – Pejzaże Harasymowiczowskie i Majstra Biedę, przy tej ostatniej piosence akompaniując sobie na gitarze w stylu Jacka
Kaczmarskiego, gdyż będąc gitarzystą leworęcznym i grając na instrumencie praworęcznego Jana Hnatowicza musiał grać lustrzane odbicia akordów. Metafizyczna na to chwila widzieć interpretatora innej wielkiej tragicznej postaci polskiej sceny muzycznej, Ryszarda Riedla w repertuarze Wojtka Bellona…
Kolejny wielki głos polskiej piosenki – Małgorzata Ostrowska zaśpiewała swoim unikalnym, przenikającym ciszę jak sztylet głosem refleksyjne Nocną Piosenkę o Mieście i Piosenkę o Zajączku, nadając swą interpretacją nowe, ciekawe tło tym pieśniom.
Przepiękny to dowód przenikania się różnych gatunków muzycznych, o którym to mówił sam Podmiot Liryczny koncertu w wywiadzie udzielonym krótko przed śmiercią „” wszystko jedno, co się tam śpiewa: czy się śpiewa o górach, czy
Dylana, czy Beatlesów. Chodzi o to, żeby razem śpiewać, żeby być ze sobą przy tym śpiewaniu, że to śpiewanie jest funkcją wspólnego bytowania…”
Zwieńczeniem koncertu był krótki występ macierzystego zespołu Wojtka Bellona – Wolnej Grupy Bukowiny, która wraz z zaproszonymi gośćmi – Jerzym Filarem i Krzysztofem Myszkowskim wykonała kilka piosenek z repertuaru grupy, a następnie z towarzyszeniem wszystkich Artystów malujących słowem i dźwiękiem magiczny wieczór pożegnali się z publicznością wspólnym wykonaniem „Sielanki o Domu”.
Stało się jasne, że po takiej dawce metafizycznych wręcz emocji Wykonawcom nie będzie łatwo opuścić sceny bez bisu – Koncert zakończył się piosenką, którą sam Wojtek uważał za najważniejszą w swoim repertuarze. Pieśń „Majster Bieda” wybrzmiała na finał, a Wacław Juszczyszyn zakończył koncert słowami: Te pieśni to glina, z której powstają tak wielcy, młodzi Artyści jak np. Maciej
Balcar. I nie sposób się z tymi słowami nie zgodzić.
Twórczość Wojtka Bellona stworzyła świat, wokół którego skupiają się miłośnicy Krainy Łagodności, i wieczni poszukiwacze metafizycznego „domu” Domu gitarą i piórem.
Jako puentę relacji z tego wyjątkowego koncertu zacytuję słowa z piosenki Grzegorza Bukały poświęconej Wojtkowi.
„Szukasz, szukania Ci trzeba…no, jest nas paru „z tym”
Jest nas wielu „z tym”.
Dzięki Ci Wojtku!
Michał Łangowski
Tekst publikowany: 2010-12-09 na portalu www.isak.pl
|